Strach i cierpienie mogą być drogami prowadzącymi do Bożego miłosierdzia w Czyśćcu
Niniejszy artykuł jest poświęcony Czyśćcowi – tematowi, o którym dziś rzadko się mówi. Znajomość Czyśćca jest niezbędna, jeśli dusze mają uniknąć cierpień tego miejsca zadośćuczynienia.
W swojej książce Czyściec o. F. X. Schouppe wyjaśnia rolę cierpienia w Czyśćcu jako sposobu zadośćuczynienia Bogu za grzechy. Na zakończenie pierwszej części tego niezwykłego dzieła zamieścił dwie rady, które dla współczesnego odbiorcy brzmią nieco dziwnie.
Strach – duchowy wróg czy sprzymierzeniec?
Pierwsza rada dotyczy czyśćca jako czegoś, czego należy się obawiać.
„Ten ogień, rozpalony przez Boską Sprawiedliwość, te potworne męki, w porównaniu z którymi wszystkie pokuty świętych i wszystkie cierpienia męczenników razem wzięte są niczym – ktoż by sądził, że będzie w stanie patrzeć na nie i nie zadrżeć ze strachu?”.
Współczesny świat uczy, że strachu należy zawsze unikać lub przynajmniej go ignorować. Wielu chętnie wierzy w buddyjskie kłamstwo, że „Cała tajemnica istnienia polega na tym, by nie odczuwać strachu”. Szczególnie bezsensownym wnioskiem z tego kłamstwa, krążącym wśród społeczności sportowców, jest powiedzenie: „Ból to strach opuszczający ciało”. W kontekście chrześcijańskim strach jednak ma swoje miejsce. Dla osób o dobrze ukształtowanym sumieniu stanowi on ostrzeżenie przed nadchodzącymi karami dla tych, którzy ulegną pokusom grzechu, z którymi zmagają się nawet najświętsi ludzie.
Jednak taki strach nie powinien wyprzeć zaufania do Boga. Ojciec Schouppe kontynuuje: „Nie jest jednak intencją naszego Pana, abyśmy żywili przesadny i jałowy strach, strach, który dręczy i zniechęca, mroczny strach pozbawiony ufności. Nie, On pragnie, aby nasz strach był złagodzony wielką ufnością w Jego miłosierdzie; pragnie, abyśmy bali się zła, by mu zapobiegać i unikać go; pragnie, aby myśl o tych płomieniach zemsty pobudzała nas do żarliwości w Jego służbie i skłaniała nas do odpokutowania za nasze winy raczej na tym świecie niż w przyszłym”.
Zauważmy, jak ojciec Schouppe połączył element Bożego miłosierdzia z uzasadnionymi ludzkimi obawami.
Kara jako brama do miłosierdzia
Druga rada dotyczy zachowania czujności, by uniknąć innego powszechnego współczesnego błędu. Dobry ojciec nigdzie nie twierdzi, że miłosierdzie lub ufność zastępują karę czy cierpienie. Przeciwnie – wszystko działa razem. Każdy jest napominany, by znosił sprawiedliwe kary i towarzyszące im cierpienia, wyrażając jednocześnie ufność i zaufanie do Miłosierdzia Bożego. „Jeśli Bóg zarezerwował straszliwe kary w życiu pozagrobowym za najmniejsze nawet przewinienia” – zapewnia swoich czytelników ojciec Schouppe – „to nie wymierza ich bez łagodzenia ich jednocześnie łaskawością”.
W rzeczywistości sam Czyściec jest wyrazem Bożego miłosierdzia. Wszak bez Czyśćca nie byłoby innego wyjścia niż Piekło dla tych, którzy umierają nawet z najmniejszym grzechem na duszy. Doskonałość Nieba nigdy nie może być osłabiona obecnością jakiejkolwiek nieoczyszczonej niedoskonałości.
I znów, jest to idea niepopularna we współczesnym świecie, ponieważ wielu skłonnych jest myśleć o miłosierdziu jako o zwolnieniu lub ułaskawieniu od sprawiedliwych kar. Często odruchowo odrzucają możliwość, że te dwa elementy mogłyby się łączyć. Jednak ojciec Schouppe wyjaśnia, że „nic nie ukazuje lepiej godnej podziwu harmonii Boskiej doskonałości niż czyściec, ponieważ panuje tam najsurowsza sprawiedliwość wraz z najbardziej nieopisaną łaską”.
Ojciec Schouppe kontynuuje: „Jeśli nasz Pan karci te dusze, które są Mu drogie, czyni to w swojej miłości, według słów: Ja wszystkich, których kocham, karcę i ćwiczę (Ap 3, 19). Jedną ręką uderza, drugą leczy. Ofiaruje miłosierdzie i odkupienie w obfitości: Quoniam apud Dominum misericordia, et copiosa apud eum redemptio” (Albowiem u Pana jest miłosierdzie, a u Niego obfite odkupienie).
Nadmierna pewność siebie
Święta Lidwina (1380–1433), holenderska mistyczka, rozmawiała kiedyś o Czyśćcu z pobożnym kapłanem i kilkoma innymi gośćmi. Rozmowa zeszła na temat cierpień w Czyśćcu. Kapłan wyraził swoją całkowitą gotowość do zniesienia tych cierpień. Widząc wazon pełen ziaren gorczycy, powiedział, że byłby „zadowolony, gdyby mógł tam przebywać przez tyle lat, ile jest ziarenek w tym wazonie; wtedy przynajmniej byłbym pewien swojego zbawienia”.
Mistyczka upomniała kapłana: „Dlaczego [masz] tak mało ufności w Miłosierdzie Boże? Ach! Gdybyś tylko lepiej wiedział, czym jest czyściec i jakie straszliwe męki się tam znosi!”
„Niech czyściec będzie, czymkolwiek jest” – odparł ksiądz – „ale podtrzymuję to, co powiedziałem”.
Jakiś czas po tej rozmowie kapłan zmarł. Jeden z obecnych przy wcześniejszej rozmowie poprosił świętą Lidwinę, by podzieliła się swoimi myślami na temat stanu kapłana po śmierci. „Zmarły jest w dobrej sytuacji ze względu na swoje cnotliwe życie; ale byłoby dla niego lepiej, gdyby bardziej ufał Męce Jezusa Chrystusa i gdyby miał łagodniejsze podejście do kwestii Czyśćca”.